Projekty cross-border i rekrutacja międzynarodowa: czego uczy biznes historia Polski w IESF
Projekty cross-border i rekrutacja międzynarodowa mają wartość większą niż pojedyncze zlecenie. Dla prezesa i HR Directora to nie jest dziś ciekawostka z rynku, ale realne narzędzie wspierające rozwój firmy, wzmacnianie przywództwa i bezpieczniejsze decyzje personalne w środowisku międzynarodowym.
Właśnie dlatego podczas regionalnej konferencji International Executive Search Federation w Budapeszcie mówiłam nie tylko o projektach realizowanych między krajami. Pokazałam raczej, jak taka współpraca dojrzewa: od pierwszych rekomendacji, przez etap intensywnego wzrostu, aż po partnerstwo, które zaczyna mieć znaczenie strategiczne dla biznesu.
Dlaczego ten temat ma znaczenie dla zarządu i HR
Współpraca między krajami przestaje być dodatkiem do biznesu. Coraz częściej staje się testem jakości partnera, jego dojrzałości rynkowej i zdolności do działania w złożonym otoczeniu. To szczególnie ważne wtedy, gdy firma działa w Polsce, ale część decyzji zapada poza Polską.
Z perspektywy zarządu stawka jest prosta. Trzeba nie tylko znaleźć właściwą osobę na dany rynek, lecz także połączyć lokalne realia z oczekiwaniami centrali, tempem inwestycji i poziomem ryzyka. Z kolei dla HR Directora oznacza to potrzebę pracy z partnerem, który rozumie zarówno executive search w Polsce, jak i mechanikę współpracy międzynarodowej. Dlatego ten temat nie dotyczy wyłącznie rekrutacji. Dotyczy jakości decyzji biznesowej.
Projekty cross-border i rekrutacja międzynarodowa nie zaczynają się od zlecenia
Najpierw pojawia się decyzja o zaufaniu, dopiero potem przepływ projektów. To jedna z najważniejszych myśli, które wybrzmiały w moim wystąpieniu w Budapeszcie. Cross-border nie jest prostym przekazaniem kontaktu z jednego kraju do drugiego. To model pracy, w którym jeden partner otwiera przestrzeń biznesową, a drugi dowozi efekt tam, gdzie rola naprawdę jest osadzona.
Ta różnica ma duże znaczenie. Jeżeli lokalna egzekucja jest słaba, współpraca nie skaluje się nawet przy dobrych relacjach w federacji. Jeżeli natomiast jakość dostarczenia jest wysoka, pojawia się coś cenniejszego niż jednorazowy sukces. Pojawia się zaufanie, które wraca przy kolejnych potrzebach. Co więcej, z czasem rośnie nie tylko liczba rozmów, ale też poziom ról, jakość negocjacji i znaczenie partnera po stronie klienta.
„W projektach cross-border nie chodzi tylko o to, by połączyć dwa rynki. Chodzi o to, by przełożyć zaufanie, lokalną wiedzę i jakość wykonania na realną wartość dla klienta.”
Ewa Adamczyk, Managing Partner, NAJ International
Właśnie tak warto patrzeć na rekrutację międzynarodową. Nie jako na serię odseparowanych procesów, lecz jako na mechanizm budowania pozycji firmy i partnera na wielu rynkach jednocześnie.
Czego uczy polska droga we współpracy międzynarodowej
Polska nie budowała swojej pozycji jednym ruchem. Ta historia rozwijała się etapami i dlatego jest użyteczna dla liderów firm działających w Polsce. Najpierw była decyzja strategiczna, później pierwsze projekty, następnie szybki wzrost, okres większej presji, spowolnienie, kryzysy zewnętrzne, a w końcu dojrzalszy powrót zleceń.
W praktyce właśnie ten pełny cykl jest najcenniejszą lekcją. Na początku współpraca w ramach federacji bywa oceniana przez pryzmat prostego efektu: ile projektów pojawiło się, z jakich krajów i jak szybko udało się je zamknąć. Jednak z czasem widać znacznie więcej. Widać, które relacje są trwałe. Widać, które rynki naprawdę myślą o Polsce strategicznie. Wreszcie widać, że nie każda rozmowa musi od razu kończyć się formalnym projektem, aby miała wartość.
W polskim doświadczeniu ważne było też coś jeszcze. Projekty przychodziły między innymi z Niemiec, Holandii, Francji, Szwajcarii, Hiszpanii, Węgier, Izraela czy Kanady. Taki przepływ nie powstaje przypadkiem. Najpierw trzeba udowodnić, że lokalny partner zna rynek, potrafi prowadzić proces doradczy i umie rozmawiać z klientem nie tylko operacyjnie, ale również strategicznie.
Co istotne, projekty cross-border i rekrutacja międzynarodowa tworzą wartość również wtedy, gdy nie kończą się natychmiast zamkniętym procesem. Część rozmów wraca po miesiącach. Część dojrzewa wraz ze zmianą planów inwestycyjnych. Część buduje pozycję Polski jako rynku, o którym warto myśleć poważnie w planowaniu nowych ról i nowych struktur.
Co dziś naprawdę zyskuje firma działająca w Polsce
Największą korzyścią nie jest sam dostęp do zagranicznych kontaktów. Prawdziwą przewagą jest możliwość połączenia lokalnej skuteczności z międzynarodowym kontekstem decyzji. To właśnie odróżnia dojrzałą współpracę cross-border od zwykłego polecenia partnera z innego kraju.
Dla prezesa oznacza to lepsze decyzje tam, gdzie stawką jest rozwój firmy, wejście na nowy etap albo zabezpieczenie kluczowej roli menedżerskiej. Dla HR Directora oznacza to mniejsze ryzyko błędnej oceny partnera, lepsze przygotowanie do rozmowy z centralą i większą przewidywalność procesu. Ponadto taka współpraca daje dostęp do wiedzy o tym, jak różne rynki budują argumentację, jak oceniają kandydatów i jak prowadzą doradztwo w projektach międzynarodowych.
To szczególnie ważne dziś, gdy firmy działające w Polsce coraz częściej pracują w środowisku wielonarodowym. Zarząd może być w jednym kraju, linia biznesowa w drugim, a stanowisko krytyczne w Polsce. W takim układzie liczy się partner, który potrafi przełożyć międzynarodowe oczekiwania na lokalne wykonanie bez utraty jakości i bez utraty wiarygodności.
W tym sensie projekty cross-border i rekrutacja międzynarodowa nie są tematem pobocznym. To element szerszej rozmowy o odporności organizacji, jakości przywództwa i gotowości firmy do działania w bardziej złożonym świecie. Dlatego dla części organizacji naturalnym punktem wyjścia będą już dziś rekrutacje międzynarodowe IESF, a dla innych wcześniejsze uporządkowanie potrzeb po stronie lokalnego biznesu.
Kiedy warto porozmawiać z partnerem executive search
Najlepszy moment na rozmowę jest wcześniej, niż zwykle zakłada firma. Nie dopiero wtedy, gdy proces już się pali, lecz wtedy, gdy zarząd lub HR widzi, że decyzja będzie miała wymiar międzynarodowy. Im wcześniej pojawia się właściwy partner, tym większa szansa na lepszy scenariusz biznesowy.
Taka rozmowa ma sens, gdy firma rozwija działalność w Polsce i potrzebuje lidera rozumiejącego lokalny rynek. Ma sens również wtedy, gdy centrala oczekuje porównania opcji między krajami przed uruchomieniem projektu. Co więcej, warto ją odbyć także wtedy, gdy HR potrzebuje mocniejszej argumentacji wobec globalnych interesariuszy albo gdy biznes chce zweryfikować realność planu przed wejściem w formalny proces.
W takich sytuacjach kontakt z partnerem nie jest tylko pytaniem o dostępność kandydatów. To rozmowa o scenariuszach, ryzykach i sposobie prowadzenia procesu. Dlatego dobrym kolejnym krokiem może być zarówno analiza tego, jak wygląda dziś executive search w Polsce, jak i bezpośredni kontakt z NAJ International.
Na koniec zostawię jedną myśl. Projekty cross-border i rekrutacja międzynarodowa są papierkiem lakmusowym dojrzałości partnera. Pokazują, czy potrafi działać nie tylko lokalnie, ale również w logice zaufania, jakości i odpowiedzialności ponad granicami.
Ewa Adamczyk
Managing Partner, NAJ International
Opublikowano: 2026-03-26 | Aktualizacja: 2026-03-26
